Do napisania tego tekstu sprowokował mnie komentarz "Też powojennej", która przypomniała o barwnej postaci jaką była Głupia Ziuta

Ziuta była postrachem wszystkich łomżyńskich dzieciaków i nastolatków. Była też obiektem ich niewybrednych żartów, które ją doprowadzały do ataków szału.
Każde czasy mają swoje "barwne ptaki", odmieńców, którzy dodają kolorytu miastu. W historii Łomży najpiękniej zapisał się jednak Szeryf. Młody człowiek w kowbojskim kapeluszu, z pistoletami zabawkami za pasem. Szeryf pochodził spod Łomży, ale właśnie nasze miasto wziął pod obronę. Uwielbiali go wszyscy: taksówkarze z Placu Pocztowego przynosili mu kanapki, piekarze każdego ranka dawali mu świeże bułki, a milicja?
Milicja wydała mu "pozwolenie" na broń, którą on z kolei, po każdym obchodzie ulic, dawał na przechowanie dyżurnemu milicjantowi w głównej komendzie. Uwielbiały też dzieci, zawsze był otoczony wianuszkiem smyków.
W naszym mieście Łomży, spokój jest i cisza,Szeryf tutaj rządzi nie przebiegnie mysza!Oj dana, Oj dana, Oj danaSzeryf tutaj rządzi nie przebiegnie mysza!
Pamiętam jak Szeryf dokładnie sprawdzał wszystkie kłódki przy sklepach, jak straszył mandatami ludzi, którzy rzucali papierki na ulicy i kazał od razu sprzątać. Po południowym obchodzie szedł do "Matysiaków" na talerz gorącej zupy. Przysiadł kiedyś do mnie i z pasją zaczął opowiadać, że całą noc pilnował Żuka (samochód), bo zobaczył że nie jest zamknięty.
Szeryf był zawsze czysty, milicjanci pozwalali mu na korzystanie z łazienki, a jeden z piekarzy pozwalał mu prać w socjalnej łazience.
∨ Czytaj dalej

Wolny człowiek - tak Szeryf mówił o sobie. Chciano go, (a nawet umieszczono) zamknąć w domu pomocy socjalnej. To tak jakby zamknąć jaskółkę w klatce. Z pogłosek, które potem krążyły dowiedziałam się, że rodzina umieściła go w domu pomocy, prawdopodobnie aż we Wrocławiu. Szeryf uciekł i wracał do swojej ukochanej Łomży po torach. Na torach, z dala od Łomży zginął ulubiony, ostatni nasz Szeryf.
Powstało o nim kilka filmów dokumentalnych, ale martwa klisza w żaden sposób nie odda barwności tej postaci. Barwnymi postaciami były też :

Rysiu Złotówa, który się przyjaźnił z Szeryfem. Przyjaźń była wyrachowana, bo Szeryf zbierał dla Złotówy butelki. Rysiu butelki sprzedawał na "przelew".
Babcia pomóż - która była postrachem wszystkich młodych dziewcząt, szczególnie tych w mini! Babcia nie przebierała w słowach i kiedyś byłam świadkiem jak goniła młodą dziewczynę, bluzgając niesamowicie, ulicą Giełczyńską.
Tidyrydka ze swoimi kozami, które traktowała jak dzieci
A Pani ze Szczuczyna? Jeździła wszystkimi liniami MPK i polowała na panów z teczką. Oj, biedny był ten, którego dorwała! musiał wysłuchiwać próśb o zajęcie się odzyskaniem jej majątku. Nie daj Boże , jak odmawiał! Wtedy reakcja była ostra i urzędas osłaniał się tylko teczką. Może to przez nią nasi urzędnicy tak szybko zrezygnowali z usług MPK i przesiedli się do samochodów? Pozostali pasażerowie byli zawsze grzecznie zapraszani do Szczuczuna.

Był jeszcze szczupły młody człowiek, maniak zbieractwa. Na głowie miał ogromny czarny kapelusz bez denka. On też upodobał sobie jazdę MPK-ami.
Teraz na ulicach widuje się dwóch braci. Często widać ich przy śmietnikach. Starszy nadzoruje, a młodszy jest od szperania i noszenia worów z "dobrem". Kolorowe ptaki, wolni ludzie a zarazem tragiczne postacie.
Sprawa szeryfa (dokument w odcinkach)

youtube.com

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ MM Łomża na Facebooku

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez POLSKAPRESSE Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!