Blokowy węzeł gordyjski.

2013-09-12 14:02:05

Czyli rozpacz blokowego psa i zszarpane nerwy świadków owej rozpaczy. W poprzednim roku do naszego bloku sprowadziła się wielodzietna rodzina. Wbrew obawom starszych lokatorów rodzina okazała się wyjątkowo spokojna. Mijaliśmy się na klatce z powitaniem i z uśmiechem. W gruncie rzeczy nikt z nas nie poznał wszystkich członków rodziny z wyższego piętra. Czasami tylko 6-latek zachowywał się głośno. Niektórych tylko dziwiło, że na tak małym metrażu znajduje się jeszcze miejsce dla wielkiego psa.
Mijały miesiące. Od 2 września spokojne nerwy mają tylko ci, którzy rano wychodzą do pracy. Pozostali zaczęli reagować bardzo nerwowo. Nie dziwię się, bo po dwóch dniach wielogodzinnych  psich "serenad"  sama zaczęłam brać tabletki od bólu głowy. W najgorszej sytuacji jest moja wiekowa mama. Jej wycie psa na dodatek kojarzy się z powiedzeniem: Pies wyje, kiedy wyczuwa śmierć. Z jednej strony uspokajałam mamę, wkurzonych lokatorów, z drugiej sama byłam gotowa dzwonić na policję i do spółdzielni. Jako koronny dowód miałam nagranie:

Z sąsiadami należy żyć w zgodzie, więc najpierw postanowiłam porozmawiać z właścicielami wyjącego psa.
 Byłam pewna, że pies tak szaleje z rozpaczy, bo zamykany jest w jakimś ciasnym pomieszczeniu. Drzwi otworzyła mi sąsiadka z psem przy nodze, tuż za nią stała trójka najmłodszych członków rodziny. Wyłuszczyłam problem, puściłam nagrania ze skowytem psa  i ....spojrzałam na tulącego się do wielkiego psa kilkulatka. Od razu zrozumiałam, dlaczego tego dziecka dotychczas nie widziałam. Rozmowa była spokojna, pani pełna skruchy, a ja nie wiedziałam jak dalej zareagować.
Prawdziwy węzeł gordyjski. Pies jest terapeutą chłopczyka z porażeniem mózgowym. Od 2 września chłopiec chodzi do przedszkola, a pies wyje z tęsknoty za nim! Pani zaproponowała, że odda psa najstarszej córce, która mieszka na peryferiach Łomży. Patrzyłam na wielkiego psa i małe łapki chłopczyka tulące jego szyję. Z jednej strony myślałam o spokoju mojej mamy, swoim bólu głowy, rozpaczy psa, z drugiej zaś....Tego węzła jednak nie będę przecinać mieczem !

Mama jest wyrozumiałym człowiekiem. A pies...może za kilka dni zrozumie, że jego mały pan zawsze do niego wraca?.


Jesteś na profilu krystynab11 - stronie mieszkańca miasta Łomża. Materiały tutaj publikowane nie są poddawane procesowi moderacji. Naszemiasto.pl nie jest autorem wpisów i nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanej informacji. W przypadku nadużyć prosimy o zgłoszenie strony mieszkańca do weryfikacji tutaj