Dary lasu czyli sus w leśne mchy.

2013-09-29 14:30:19

Wieczorem telefon : "Jak się czujesz? Dasz radę wypatrzeć grzyba w lesie?". Czuję się hmmm, hmmm, ale liczę na to, ze podreperowane oczy wypatrzą jakiegoś podgrzybka:)
Pobudka o świcie, za oknami mgła jak gęsty woal, na termometrze tylko +4. Nadal naprawiana droga za Nowogrodem i czas się dłuży w oczekiwaniu na zielone światło. My tu stoimy, a tam inni grzybiarze koszą na pewno nasze grzyby !. Wskakujemy w końcu na "nasze" pierwsze miejsce. Posucha. Tylko kilka podgrzybków, więc miny rzedną. Na następnym to samo. Koszyk świeci pustym dnem. Wysyp sitarzy, ale co to za grzyby ?
Po drodze mijam kolejne miejsca " nasi tu byli". Mój bardzo młody znajomy uspokaja mnie- Odpuść, dzikusa porządku nie nauczysz !. Zbieram jednak plastikowe butelki, żeby w Łomży wrzucić je do pojemnika. I las widząc moje starania odwdzięczył się !!! Od razu trafiłam na pole podgrzybkowe, zaraz potem na polankę z zielonkami i.....och i ach!. Od lat nie trafiłam na taki okaz!  Stanął na mojej drodze dorodny borowik. Pomyślałam sobie, że jak będzie robaczywy, to się chyba rozryczę ze złości:) Zdrowiusieńkie 32 cm i na moje cerowane oczy około kilograma. Darz mnie dalej lesie!
https://plus.google.com/u/0/photos/117002193189410578663/albums/59290111...
Hmmm, aż taki szczodry jednak nie był. Widocznie uznał, że zapłacił mi za zebrane butelki z nawiązką. Skąpiradło jedne !. W domu zmierzyłam borowika i okazało się, ze wstępne obliczenia pi razy oko były prawidłowe:).

Jesteś na profilu krystynab11 - stronie mieszkańca miasta Łomża. Materiały tutaj publikowane nie są poddawane procesowi moderacji. Naszemiasto.pl nie jest autorem wpisów i nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanej informacji. W przypadku nadużyć prosimy o zgłoszenie strony mieszkańca do weryfikacji tutaj