Kowal zawinił, Cygana powieszono...

2014-06-25 11:01:54

Lub: Kto pod kim dołki kopie, ten sam w nie wpada.
Takie stare porzekadła nasuwają się na myśl, kiedy słyszę o polskim bagienku politycznym. Od polityki jako takiej jestem jak najdalej. Mnie bardziej interesują indywidualne postawy osób taplających się w owym "błocie". Pośrednio przez kolejne sensacyjne doniesienia o polskich politykach i ja staję się obiektem kpin całego świata. A to już mi się całkiem nie podoba! Arena polityczna zaroiła się od różnego kalibru klaunów, gangsterów i aferzystów. Żaden z tych „aktorów" nie zasługuje na Oscara, raczej na wyrzucenie go z „teatru" na zbity pysk i bez prawa powrotu! Podsłuchy, nagrania, pluskwy, język jak z rynsztoka.... I to są przedstawiciele polskiego narodu, osobiście zresztą przez niego wybrani! Psy wieszamy na łomżyńskich menelach, a jeszcze gorszych mamy jako „ojców" narodu.
Podsłuchy... zamiast dobrać się do tyłków panów (?), którzy Polskę i Polaków traktują jako prywatny folwark, jak szmatę, którą można wytrzeć ugnojone buty, polska Temida dobrała się ostro do tyłków sprawców podsłuchu. Łatwiej trzech kelnerów postawić przed swoje oblicze, niż zadrzeć z „wybrańcami" narodu?!
Okazja czyni złodzieja, może modyfikując- okazja czyni super Okazję. O tempora, o mores!
Trudno byłoby, moim zdaniem o podsłuch, gdyby politycy ze świecznika dyskutowaliby kulturalnym językiem o sprawach kraju, albo na neutralne tematy. Pletli o dupie Maryni, o burdelach, o zatuszowaniu własnych grzeszków, o długości penisów i możliwościach seksualnych, to i kelnerzy wyczuli okazję do zarobienia dodatkowych napiwków.
Nie usprawiedliwiam ich, ale kto tu jest bardziej winny?! Na mnie, gdyby nawet założyli dziesięć podsłuchów na pewno by nie zarobili...
Chcąc nie chcąc ścieram z siebie polityczne błoto, które bryzga na wszystkie strony i coraz bardziej jestem wściekła.
O moralnej jakości naszych przedstawicieli świadczy też sensacyjne doniesienie, że polski konsul jest zleceniodawcą zamordowania bogatej teściowej. O tempora, o mores!
Manro, przybywaj! Pojedziemy jak najdalej od tej politycznej dziczy w prawdziwą, piękną dzikość przyrody, zobaczymy stare wierzby przy polnej drodze, obejrzymy zachód słońca na starym moście nad Narwią w Bronowie i posłuchamy szant... Może z Eliną ruszę znowu odkrywać łomżyńskie „lądy nieznane"....Oby jak najdalej od tego „bagna"!!! 

Jesteś na profilu krystynab11 - stronie mieszkańca miasta Łomża. Materiały tutaj publikowane nie są poddawane procesowi moderacji. Naszemiasto.pl nie jest autorem wpisów i nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanej informacji. W przypadku nadużyć prosimy o zgłoszenie strony mieszkańca do weryfikacji tutaj