Łomża. Ulica Woziwodzka przejdzie gruntowny remont, ale kosztem właścicieli nieruchomości

JBa
Kiedy dwa lata temu mieszkańcy Łomży dowiedzieli się o planowanej modernizacji ulicy Woziwodzkiej – ucieszyli się. Droga ta bowiem od dziesiątek lat nie była remontowana.- Miała zostać wymieniona nawierzchnia, powstać nowe chodniki, sieć energetyczna miała zostać wkopana w ziemię. Nikt jednak wówczas nie przypuszczał, że inwestycja może wiązać się z wywłaszczaniami. Nie było o tym mowy – mówi Andrzej Remiszewski, właściciel jednej z działek przy ulicy Woziwodzkiej.

Od kilku miesięcy Remiszewski zgłasza swój sprzeciw wobec inwestycji, ale jak mówi, czuje się zbywany.
- Byłem w urzędzie, rozmawiałem z urzędnikami. Zapewniano mnie, że mogę być spokojny, że żadnego podziału nieruchomości nie będzie. Po czym kilka tygodni później dostałem zawiadomienie o wywłaszczeniu. Stracę 11 mkw działki. Wiadomo, że zapłata za ziemię, kawałek ogrodzenia, bramę, będzie jedynie symboliczna. Napisałem kilka pism do Urzędu Miasta, w których zgłaszałem swój sprzeciw, ale na żadne z nich nie otrzymałem odpowiedzi. Napisałem nawet skargę na bezczynność organu – wyjaśnia mężczyzna.

Czytaj też Łomża. Pracownicy szpitala dogadali się z dyrekcją i wracają do pracy

Miasto ostatecznie zabrało głos pod koniec września tego roku. W swoim piśmie jednak magistrat tłumaczy, że czas na uwagi był na etapie projektowania, a zachowanie odpowiednich parametrów drogi wymaga podziału kilku nieruchomości i przejęcia ich części pod projektowany pas drogowy.
- Z tego pisma wynika, że wywłaszczenie jest konieczne do poszerzenia każdego z pasów ruchu o 0,3 m, co daje szerokość jezdni o wartości 6,1 m oraz 2 metrowego chodnika. Ale dokładnie takie parametry ta droga ma teraz – mówi Remiszewski. Jego zdaniem wywłaszczenie nie jest koniecznością. Mężczyzna uważa, że kosztem działki jego oraz sąsiada miasto przekaże ziemię na rzecz cmentarza żydowskiego.
- Droga dalej będzie miała takie same parametry, tyle że przesunie się w stronę naszych zabudowań – mówi Remiszewski.

Czytaj też Via Baltica. Sześciu chętnych do budowy drogi ekspresowej

Ratusz tłumaczy, że projektowana przebudowa drogi wymaga złagodzenia nienormatywnych łuków oraz poszerzenia pasa drogowego w celu umieszczenia w nim niezbędnej infrastruktury technicznej oraz brakujących ciągów pieszych. Zapewnia, że inwestor rozważał możliwość rezygnacji z podziału podziału działek zlokalizowanych na łuku przedmiotowej drogi w sąsiedztwie cmentarza zwanego „mogiłkami”.

- Autor projektu jednoznacznie określił, że nie ma możliwości rezygnacji z podziału wspominanych działek, argumentując koniecznością poszerzenia istniejącego pasa drogowego na przedmiotowym odcinku – mówi Łukasz Czech, pracownik ratusza. I dodaje to, co znajduje się w piśmie do Remiszewskiego, że droga w tym miejscu musi mieć szerokość jezdni 6,1 metra oraz jednostronny chodnik o szerokości 2 m.

Jak zapewnia magistrat, na etapie projektowania inwestycji rozważano także możliwość dokonania podziału działki, na której położony jest cmentarz ludności narodowości żydowskiej, zlokalizowany w bezpośrednim sąsiedztwie inwestycji. Jednak podział tej działki nie jest możliwy, z uwagi na obowiązujące przepisy prawa. Na wejście w tę nieruchomość nie wyraził również zgody Wojewódzki Konserwator Zabytków.

Czytaj też Łomża. Dwa żłobki to za mało

Łukasz Czech podkreśla, że remont ulicy Woziwodzkiej ma kosztować ponad 6,8 mln zł, a miasto pozyskało dofinansowanie z Funduszu Dróg Samorządowych, w wysokości ponad 2,8 mln zł. Warunkiem jego otrzymania jest jednak legitymowanie się ostateczną decyzją o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej, przeprowadzenie postępowania przetargowego oraz podpisanie umowy z wykonawcą.
- Mając na uwadze dobro wszystkich mieszkańców oraz możliwości zrealizowania inwestycji przy wsparciu środków zewnętrznych, celowym wydaje się  zakończenie postępowania pozytywną decyzją o zezwoleniu na realizacje inwestycji drogowej, co jest jednym z  warunków uzyskania dofinansowania. Odstąpienie od konieczności pozyskania niezbędnego gruntu pod ten cel (1 mkw od jednego właściciela i 11 mkw od drugiego właściciela znajdującego się na łuku drogi) wiązałoby się z koniecznością rezygnacji z tej inwestycji z uwagi na brak możliwości spełnienia warunków technicznych odnośnie projektowania dróg – mówi Łukasz Czech.

Wsparcie emocjonalne przyszłych rodziców, czyli kim jest doula?

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Andrzejku Remiszewski, nie masz racji, ale przynajmniej byłeś w gazecie i jesteś sławny.

K
Krzysztof

Wyremontują ulicę by zaraz potem przekręcić poprzeczne garby.Nie lepiej zostawić tak jak jest ? Po dziurach nikt szybko nie jeździ , a miasto zaoszczędzi 20000 zł za progi.Tak uszczęśliwili Senatorską.

K
Kierowca Bombowca

11 metrów i 1 metr...

Łomża to stan umysłu.

G
Gość

A dlaczego nie można pociągnąć drogi przez nieczynny cmentarz żydowski? Jakimś martwym żydom sprzed 100 lat powinno być chyba obojętne czy leżą pod rozpadającym się nagrobkiem czy pod pasem asfaltu.

G
Gość

Taki ból [wulgaryzm] o zabrany kawałek podjazdu? Są ludzie którzy stracili całe gospodarstwa (wszystkie budynki) / albo kilkuletnie domy pod budowę S61.

Dodaj ogłoszenie